Wisła była na skraju upadku. Z 40-milionowym długiem gra jednak dalej... [Sytuacja w klubie]

Jeszcze trzy miesiące temu Wisła Kraków stała na krawędzi upadku, bez licencji i z nikłymi szansami na grę w rundzie wiosennej. Problemy finansowe nie omijały Białej Gwiazdy w ostatnich latach, ale sytuacja stała się dramatyczna, gdy w listopadzie 2018 roku Wisła stanęła na skraju bankructwa. Klub ociągał się z wpłatami do miasta, przelewy nie docierały także do piłkarzy. Wiślacy z 40-milionowym długiem grają jednak dalej, a rycerzem na białym koniu, który ocalił od upadku klub z królewskiego grodu, okazał się Jakub Błaszczykowski (całość artykułu pod infografiką).

Wisła - infografika

 

W listopadzie 2018 roku wyszło na jaw, że Wisła Kraków nie płaci swoim zawodnikom od ponad czterech miesięcy. Znaczne środki Towarzystwa Sportowego przekazywane były jednak m.in. kibicom, czy firmom powiązanym z Marzeną Sarapatą (była prezes zarządu TS Wisła). Jak się później okazało, był to początek końca kariery Sarapaty na prezesowskim stołku.

Podczas gdy piłkarze nie widzieli swoich wypłat od sierpnia, była prezes zarządu Wisły solidnie dbała o siebie i swoje najbliższe otoczenie. Premie dla siebie i najbliższych współpracowników sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych nie były na Reymonta rzadkością – jeszcze 21 grudnia Sarapata zleciła przelew na blisko 30 tysięcy firmom wydawniczym, wydającym broszury klubowe (firmy powiązane były z mężem Sarapaty – Jackiem Czekajem). Dzień później Towarzystwo Sportowe Wisła przestało być właścicielem spółki. Zarząd i Rada Nadzorcza złożyli rezygnację, a nowymi właścicielami mieli zostać kambodżański inwestor Vanna Ly i szwedzki biznesmen Mats Hartling.

Wybawcy “z kosmosu”

Tajemniczy duet z początkiem grudnia pojawił się w Krakowie, gdzie w ratuszu podjął rozmowy z prezydentem miasta Jackiem Majchrowskim. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po spotkaniu Ly ukrył się za parasolką i nie pozwolił na wiele zdjęć ze swoim udziałem.  Podczas meczu z Lechem Poznań, na którym Ly był obecny, kambodżański inwestor skupił się bardziej na przeglądaniu telefonu, aniżeli podziwianiu spotkania. W międzyczasie zabawiał gości w loży prezydenckiej opowieściami rodem z bajek Andersena m.in. o pochodzeniu z rodziny królewskiej, czy udziałach w Manchesterze City. Co ważniejsze, Ly nie miał bladego pojęcia o sytuacji w klubie, a co dziwniejsze zbytnio o nią nie wypytywał. Jeśli coś faktycznie interesowało szwedzko-kambodżański duet to mogły to być ziemie, należące do Towarzystwa i Tele-Foniki (sponsora Wisły), na którym rzekomo planowali budowę centrum handlowego.

Do bardziej konkretnych rozmów doszło już w Zurichu, gdzie na zaproszenie Ly i Hartlinga udali się Marzena Sarapata, Rafał Wisłocki i Szymon Michlowicz. Członkowie zarządu doszli do porozumienia z nowymi inwestorami i podpisali umowę, na mocy której 60% udziałów miało przejść na luksemburską Alelegę (zarządzaną przez Ly), a reszta na Noble Capital Partners Hartlinga. Warunkiem ważności umowy był przelew na wysokość 12 milionów złotych celem spłaty najważniejszych zobowiązań. Termin płatności ustalono na 28 grudnia.

Błaszczykowski na ratunek

Sytuacja w Krakowie zrobiła się naprawdę gorąca, kiedy przelew na konto Wisły nie dotarł. Pokrętne tłumaczenia dawały nadzieję już tylko naiwnym, ale fala absurdu pękła po domniemanym zawale Ly na pokładzie (nieznanego) samolotu. Kontakt z Kambodżaninem się urwał, a umowa sprzedaży klubu luksebursko-szwedzkiemu konsorcjum została unieważniona. Prawnie jedynym akcjonariuszem spółki pozostało Towarzystwo Sportowe.

Gdy wizja upadku trzynastokrotnego mistrza Polski wydawała się już prawie przesądzona, na ratunek Białej Gwieździe nadszedł Jakub Błaszczykowski. Reprezentant Polski wraz z dwoma innymi inwestorami udzielił Wiśle pożyczki na wysokość 1,3 mln złotych. Kwota ta wystarczyła na uregulowanie części zobowiązań wobec piłkarzy, jednak nie uchroniło to klubu od straty czołowych zawodników. Z Krakowem pożegnali się m.in. Zdenek Ondrasek i Dawid Kort. Pocieszeniem mógł być fakt, że w szeregi Wisły wkroczył Błaszczykowski, który po porozumieniu z Wolfsburgiem, uzyskał pozwolenie na odejście z niemieckiego klubu. Co ważniejsze 33-latek podpisał umowę na symboliczne wynagrodzenie, które i tak zamierza przeznaczyć na cele charytatywne. Oznacza to, że w praktyce pomocnik gra pro bono.

Obecna sytuacja

Aktualnie suma wszystkich zobowiązań przekracza ponad 40 milionów złotych. 24 miliony złotych to zobowiązania zewnętrzne, z czego połowa to zobowiązania przeterminowane.

16,5 miliona złotych to tzw. cesje. W ich skład wchodzą m.in. zadłużenia opłat za stadion w stosunku do miasta Krakowa, cesje to Tele-foniki (opłata za bazę treningową w Myślenicach + nabycie akcji przez Towarzystwo Sportowe), sprawa związana z UFA Sports, a także pożyczki.

Miesięczne koszty utrzymania zespołu przekraczają milion złotych. Wynagrodzenie dla drużyny i sztabu szkoleniowego (24 piłkarzy + 12 członków sztabu) wynosi na dzień dzisiejszy 1,2 mln zł. Dodatkowo w klubie zatrudnionych jest ponad 50 osób, z czego 28 w administracji.

Sytuacja sportowa

Problemy finansowe Wisły wyraźnie odbiły się na wynikach klubu w ostatnim czasie. Biała Gwiazda na cztery ostatnie spotkania zwyciężyła w zaledwie jednym – domowym starciu z Śląskiem Wrocław. Pozostałe mecze to wyjazdowe porażki z Górnikiem Zabrze i Lechią Gdańsk, a także domowa przegrana z Pogonią Szczecin. Sytuacja w tabeli jest na razie jednak bezpieczna. Wisła z dorobkiem 32 punktów zajmuje 10. miejsce w tabeli LOTTO Ekstraklasy ze stratą 4 punktów do 8. Korony Kielce, z którą przyjdzie się jej zmierzyć podczas najbliższej kolejki.

Później wiślaków czekają dwa ciężkie pojedynki. Najpierw w derbowym starciu podejmą na Reymonta Cracovię, a tydzień później mistrza Polski z Warszawy.

Dodaj komentarz