Liga Mistrzów. Czwarta kolejka za nami! Grali Polacy!

Za nami czwarta kolejka piłkarskiej Ligi Mistrzów. Faza grupowa wielkimi krokami zbliża się do końca, a niewiadomych i faworytów do awansu wciąż pozostaje wielu. Na ten moment zagwarantowany udział w 1/8 finału ma jedynie FC Barcelona! Gdzie pozostali faworyci? I jak wśród nich spisują się pozostali Polacy? O tym w artykule…

Liga Mistrzów

Roszady w Grupie C

Niespodziewana porażka Liverpoolu w Belgradzie mocno skomplikowała sytuację w grupie C! Niepokonani dotąd podopieczni Jurgena Kloppa byli wyraźnymi faworytami w starciu z ostatnią w tabeli Crveną, tym bardziej, że niespełna dwa tygodnie temu rozbili rywali na Anfield aż 4-0. Gospodarze od początku meczu dawali jednak do zrozumienia, że wtorkowa przeprawa nie będzie łatwą dla faworyzowanych przyjezdnych i mimo dwóch klarownych sytuacji Daniela Sturrigde, to miejscowi za sprawą Milana Pavkova wyszli na prowadzenie jako pierwsi. Siedem minut później na tablicy wyników było już 2-0. Na listę strzelców ponownie wpisał się Pavkov, który po samotnym rajdzie wpakował futbolówkę pod poprzeczkę, strzałem z 25 metrów. Po zmianie stron większą inicjatywę na boisku wykazywali Anglicy, którzy w dalszym ciągu mieli jednak problem z umieszczeniem piłki w siatce. Tuż po wznowieniu doskonałą sytuację zmarnował Sadio Mane, a kilkanaście minut później dwa celne strzały Mohameda Salaha zostały sparowane na słupek i rożny. Mimu wielu okazji przeciwników, Serbom udało się dowieźć korzystny wynik do końca spotkania i zdobyć komplet punktów w piekielnie trudnej grupie C. Crvena w dalszym ciągu okupuje ostatnie miejsce w tabeli, ale do liderującego Napoli traci zaledwie 2 “oczka”.

Na Stadio San Paulo, gdzie we wtorek Napoli podejmowało Paris Saint Germain, ponownie doszło do ciekawego widowiska. Podobnie jak dwa tygodnie temu w Paryżu, także i w Neapolu padł remis, a na listę strzelców wpisali się Juan Bernat oraz Lorenzo Insigne. 27-letni Włoch swoją trzecią tegoroczną bramkę w Champions League zdobył z rzutu karnego po nieprzepisowym zagraniu Buffona na Callejonie. Swoje 20 minut otrzymał w meczu Piotr Zieliński, który tym razem na murawie pojawił się tylko jako rezerwowy. Z pozycji ławki cały mecz obejrzał Arkadiusz Milik, który tym razem nie zdobył uznania w oczach Carlo Ancellotiego i nie został desygnowany do walki przeciwko Neymarowi i Mbappe. Dzięki kolejnemu punktowi Napoli objęło prowadzenie w grupie C, spychając na drugie miejsce angielski Liverpool.

Porażka Piszczka, Blamaż Monaco i Glika

Z czasów, gdy 2 lata temu AS Monaco grało w półfinałach Ligi Mistrzów pozostały już tylko wspomnienia. Z bardzo solidnego zespołu, który wygrywał Ligue 1 w ekspresowym czasie stoczyli się praktycznie na samo dno. Kamil Glik nie wygrał meczu od 19 spotkań i zarówno w Serie A, jak i Champions League nie wiedzie mu się najlepiej. O wtorkowym meczu polski obrońca powinien jak najszybciej zapomnieć. Blamaż, bo jak inaczej nazwać porażkę 0-4 i uraz, którego się nabawił, na długo zapewne pozostaną w głowie polskiego defensora. Gospodarze już po 25 minutach przegrywali trzema bramkami, a niechlubny udział w dwóch z nich miał polski obrońca. Dodatkowo w na kwadrans przed końcem spotkania, Glik doznał urazu pachwiny, przez co zagrożone są jego występy w listopadowych meczach reprezentacji. 

Nie lepszy występ w barwach Borussii Dortmund zaliczył Łukasz Piszczek. Po deklasacji Atletico Madryt w poprzedniej kolejce Champions League i zwycięstwie 4-0 na Signal Iduna Park, kibice czarno-żółtych oczekiwali korzystnego wyniku także na Wanda Metropolitano. Nastawienie szybko musieli jednak zmienić, gdyż ostatnie spotkanie od początku nie układało się po myśli dortmundczyków. Oddali zaledwie cztery strzały na bramkę rywali, co jest najgorszym wynikiem zespołu od kilkunastu lat w Champions League. Atletico po bramkach Saula Nigueza i Antoine Griezmanna wzięło solidny rewanż na Borussii i zrównało się z nią punktami, dzięki czemu wspólnie przewodzą tabeli grupy A . Obie drużyny są niemal pewne awansu do kolejnej fazy rozgrywek. 

Odrodzenie Lewandowskiego

Bayern Monachium wygrał 2-0 z AEK-iem Ateny na własnym stadionie i jest już niemal pewny awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Obie bramki dla Bawarczyków zdobył Robert Lewandowski, który w znakomity sposób uczcił swój setny mecz w karierze w europejskich pucharach. Dzięki trafieniu z rzutu karnego zdobył swoją 48. bramkę w historii Ligi Mistrzów i zrównał się z legendami: Andrijem Szewczenką i Zlatanem Ibrahimoviciem. Po przerwie Lewandowski nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji, strzelając w bramkarza, ale 10 minut poprawił się i po dośrodkowaniu z rzutu wolnego nie dał już szans strzegącemu bramki AEK-u Barkasowi. Dzięki zwycięstwu nad AEK-iem Bayern ma 10 punktów w tabeli grupy E i 6 punktów przewagi nad trzecią Benficą. Tylko kataklizm mógłby odebrać mistrzom Niemiec awans do fazy pucharowej.

Juventus z nieba do piekła

Gdy w 65. minucie Cristiano Ronaldo wyprowadził na prowadzenie Juventus Turyn w starciu z Manchesterem United, wszystko wydawało się iść zgodnie z planem, jednak w 85. minucie hit czwartej kolejki Ligi Mistrzów nabrał zupełnie innego przebiegu. Piłkarze Starej Damy wydawali się prowadzić spotkanie i kontrolować jego przebieg. W pierwszej połowie wyraźnie przeważali nad Czerwonymi Diabłami, jednak zabrakło elementu wykończenia, jakim jest bramka. Tuż po zmianie stron doskonały strzał Paulo Dybali trafił w poprzeczkę, która uratowała podopiecznych Mourinho przed stratą gola. Mistrzowie Włoch nie ustawali jednak w atakach i w 65. minucie po podaniu od Leonardo Bonucciego, Ronaldo huknął tak, że de Gea mógł jedynie odprowadzić piłkę do siatki. Kolejne szanse na bramki mnożyły się w polu karnym Manchesteru, jednak doskonałe pozycje marnowali Pjanić i Cuadrado, a niewykorzystane sytuacje lubią się mścić… Na 4 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Juan Mata. Uderzenie było zbyt precyzyjne, przez co Wojciech Szczęsny pozostał bez szans. Szanse miał kilka minut później, kiedy po dośrodkowaniu w pole karne niezdecydowanie polskiego bramkarza i zamieszanie pod bramką wykorzystał Paul Pogba, który wpakował piłkę do siatki i odmienił losy spotkania. Jeszcze chwilę później oko w oko ze Szczęsnym stanął Marcus Rashford, który przegrał jednak pojedynek z polskim bramkarzem.

Za spotkanie z Manchesterem Szczęsny nie zdobył dobrych not. Przez ekspertów zgodnie został uznany za najsłabsze ogniwo w szeregach Starej Damy i w większości otrzymał bardzo niskie noty. 

Słaby mecz Krychowiaka

Wtorkowego wieczoru z Ligą Mistrzów miło nie będzie wspominał także Grzegorz Krychowiak. Polski pomocnik w szeregach Lokomotivu Moskwa stanął w szranki z portugalskim FC Porto i z pojedynku wyszedł jako przegrany. Mistrzowie Rosji przegrali na wyjeździe 4-1, a współwinny jednej bramki okazał się polski zawodnik. Wypożyczony z Paris Saint Germain Krychowiak, pozwolił na uwolnienie się Hectora Herrery, który wybiegł zza pleców Polaka i z pola karnego umieścił futbolówkę w siatce. Reprezentant Polski próbował także swoich szans w rozegraniu akcji ofensywnych, jednak większość z nich kończyła się fiaskiem. W ten sposób Lokomotiv jako jeden z dwóch zespołów (obok AEK-u Ateny) wciąż pozostaje bez punktów w tegorocznej Lidze Mistrzów. Swoich szans może upatrywać jeszcze jedynie w awansie do Ligi Europy, a kluczowym będzie kolejne starcie z Galatasaray, które za 3 tygodnie odbędzie się w Rosji. Strata punktów z Turkami definitywnie pozbawi Lokomotiv szans na dalszą grę w europejskich pucharach.

Dodaj komentarz