Zmiany w ustawie hazardowej - porady dla Rządu

Ustawa hazardowa, przyjęta przez polski rząd w grudniu ubiegłego roku i działająca w pełni od lipca br., wydaje się spełniać pokładane w niej oczekiwania. Oczekiwania rzecz jasna władzy, gdyż mimo, że do kasy Państwa już w samym 2017 roku może wpłynąć prawie ćwierć miliarda złotych, to jednak gracze muszą dźwigać na swoich barkach 12-procentowy podatek od wkładu od każdego zakładu. Zobacz proponowane przez nas zmiany w ustawie hazardowej.

Zadaniem nowej ustawy było zlikwidowanie w jak największym stopniu szarej strefy zakładów bukmacherskich, która do 2017 r. sięgała blisko 90 proc.! Związane z tym straty ponosiły nie tylko zarejestrowane w Polsce i w pełni legalne zakłady, ale i Państwo, które każdego roku traciło kilkaset milionów złotych. I mimo, że nowa ustawa ma sprawić, by wszystkim żyło się lepiej, to straty na każdym wygranym kuponie, związane z 12-procentowym podatkiem, nie są w stanie do końca zrekompensować faktu, że z podatków finansowane są np. drogi, czy darmowa służba zdrowotna – pisaliśmy o tym TUTAJ.

Co zatem należałoby zmienić w ustawie, by sprzyjała ona zarówno portfelowi gracza, jak i rozwojowi Państwa? Proponowane zmiany w ustawie:

zmiany w ustawie hazardowejOptymalny model zakładów w sieci wypracowała Dania, z którego wzór zaczęły czerpać takie kraje jak Wielka Brytania, Włochy, czy Czechy. Model duński opiera się na atrakcyjności działania i ułatwieniach, które zachęcają zagranicznych inwestorów do prowadzenia działalności w tym kraju. W Polsce internetowa oferta bukmacherska wciąż opiera się na siedmiu operatorach, a na poker czy internetowe kasyno Państwo przejęło wręcz monopol. Kluczem do zminimalizowania szarej strefy w Danii było poszerzanie oferty, dzięki której szara strefa spadła w Danii z 86 proc. do zaledwie kilku.
Kolejnym wartym uwagi rozwiązaniem było wprowadzenie 20-procentowego podatku od GGR (Gross Gaming Revenue – suma wpłaconych pieniędzy przez graczy pomniejszona o wygrane). W rzeczywistości sam gracz wykłada jedynie niecałe 1,3% podatku, a w samym 2015 roku zmiany te przyniosły Danii przychody bliskie 389 milionom złotych.

I mimo że o polską licencję stara się blisko 15 nowych podmiotów, zdecydowana większość pochodzi z Polski, przy których zagranicznych bukmacherów można policzyć na palcach jednej ręki. To właśnie nieprzejrzystość prawa, utrudnienia, bardzo długi czas oczekiwania na wydanie zgody (ponad pół roku) oraz nieopłacalny system podatkowy skutkują tym, że światowi potentaci jeszcze długo nie pojawią się na polskim rynku legalnie.